|
Zakładki:
Ulubione blogi
|
czwartek, 10 maja 2012
"hakuna matata - to znaczy: nie martw się!"
jestem szczęśliwym dłużnikiem. dziś podpisuję umowę na 25 lat łańcucha na szyi w postaci oddania bankowi prawie dwa razy więcej (sick!) niż pożyczyłam. ale jest dobrze jest dobrze jessssttt.w przyszłym tygodniu notariusz. muszę poszukać w krośnie odrzańskim. ponoć są nawet o 500zł tańsi. i... niedługo na swoje. ahhh.
i obrazek z dystansem do płci. o tu
niedziela, 06 maja 2012
doceniajmy te najmniejsze rzeczy. promienie słońca, deszcz na twarzy, wiatr na skórze. to jest to, co potrafi pomóc wybudować fundamenty do szczęścia.
doceniajmy siebie. jeśli Ty sam/a nie pokochasz siebie, to jak ktoś inny ma to zrobić? jesteś dla siebie największym skarbem, najlepszym towarzystwem, najlepszym przyjacielem. dbaj o siebie. w zdrowym ciele, zdrowy duch.
spacery, zajęcia sportowe, joga. poranne prysznice, wieczorne kąpiele. masaże, kremy do ciała. warzywa, owoce, woda. i czasem lody - przepis na zadowolony organizm. medytuj. myśl o tym, co chcesz osiągnąć. to pomaga. nawet każdy cios łatwiej znieść.
wszystko się ułoży. i będzie pięknie. na pewno. w końcu właśnie na to zasługujemy.
A.
p.s.
kochana Squirk. przepraszam, że znowu mnie wywiało. duuużo się działo i jakoś ciężko było mi tu zajrzeć. mieszkanie zaklepane. czekam na decyzję z dwóch banków. trzy już mnie odrzuciły, jak zrobią to dwa kolejne to "a w ryja w ryja?" :P uda się. wierzę w to. i w drugiej połowie maja się wprowadzę do swojego gniazdka! na pewno!
niestety szwędam się w wiekszości sama. czasem umilają mi ten czas znajomi osobiście lub na telefonie. no i PP. :)
wtorek, 13 marca 2012
miałam dzień kobiet. a jakże! kilka kwiatków otrzymałam - bardzo ładnych. ale najładniejszy prezent czekał na mnie jednak na fejsbuku... wzruszyłam się - serio i zaczęłam cieszyć do monitora. prezencik znajdziecie o tu prawda, że uroczy? musiałam się pochwalić.
czekam właśnie na telefon z biura nieruchomości. trzymajcie kciuki, żeby mieszkanie, które mi się spodobało nie było sprzedane.
kupiłam bilet na anathemę. 22. kwietnia w poznaniu będę rządzić! haaa! jadę co prawda sama, ale może będzie tam też PP. tak czy siak będzie mega!
A.
aktualizejszyn:
Squirk, wszystkiego najlepszego. zawsze jędrnej i zgrabnej pupy oraz piersi, udanego seksu i uśmiechu na ustach, wielokrotnych orgazmów, a przy okazji szczęścia, zdrowia, kasy, itd. :D
oto mało słodki kotek wsrod kwiatow.
A.
czwartek, 08 marca 2012
to są pewniaki, ale widać na inne losowanie. na dzisiejsze! :D Dziś zagraniam 30 baniek.
w pracy całkiem śmiesznie. wymyśliłam sobie, że zrobię materiał o tym, co zielonogórskie kobiety sukcesu mają w swoich torebkach... były wizytówki, mentosy, rachunki, kosmetyki... ale też kosmetyczka zwarta, a poza tym luzem... śrubokręty, korkociągi, szaliki klubowe, piłka golfowa, błyszczyk, guma do żucia z historią za plecami... i guzik. :)
ja w swojej mam mnóstwo baterii, długopisów, notatek prasowych, wizytówek. Poza tym oczywiście błyszczyk, podkład, chusteczki... wielofunkcyjny scyzoryk, agrafki, leki, bandaż elastyczny. o. taka praktyczna jestem.
miało być sushi i martini z oliwką, ale sąsiadka ma wyjście służbowe. zabiorę więc sushi i flaszkę wina do innej koleżanki. będzie najssss.
wszystkim paniom życzę najlepszego. zdrowia, uśmiechu, miłości, kasy, jędrnych cycków i tyłków. i żeby faceci zawsze stawali na wysokości zadania.
A. :)
wtorek, 06 marca 2012
dziś wygrywamy w totka. szóstkę. mam pewniaki. to dziś. mówię wam. aha aha. to dziś jest ten dzień. ajhededrim, itd. trzymajta kciuki, bo jak nie to w ryło.
procent z wygranej przeznaczę na głodujące kiri-kiri w lubuskich lasach, a także na ratowanie gatunku szczupakabry.
senkjuuu.
A. o tym dlaczego cycki są fajne - później.
trening przeżyłam. senkjuuu senkju... wczoraj były dwie godziny, a jutro ponownie - trzy. ma się tę zajebistość. biegam, pracuję, kłócę się z wydawcą. chyba powoli go ustawiam. wkurza mnie. nie jest rzetelny i zawsze gdy znajduje inne dane, niż podam, uważa, że zrobiłam błąd. niecierpiętegognomaimamnadziejężeszybkoznajdziepracęktórejszukaodroku. a owszem. szuka. chwali się tym na prawo i lewo, a jednocześnie modli, żeby szefostwo się nie dowiedziało. zbliża się 14:00 - już szykuje się zapewne do ucieczki z biura. wg niego 14:01 to już spore nadgodziny.
któregoś dnia coś we mnie pękło. chciałam zrobić mu na złość i powiedziałam "hej, ten materiał zrzucę ci koło 15:00". usłyszałam "ojej... kurcze... bo wiesz, to będzie już po czasie. no zobaczymy." po chwili zadzwonił "wiesz co. ja dziś muszę WYJĄTKOWO wyjść O CZASIE, bo idę do dentysty... ale to WYJĄTKOWO." no i nie wytrzymałam. zaczęłam się śmiać wprost do słuchawki. od tamtej pory nie umiem być dla niego miła. nawet udawać nie umiem. "w tym dźwięku jest pyknięcie"... "to pyknięcie ma nazwę... to samogłoska <<O>>".
takich historii mam na pęczki.
i wierzcie mi. nigdy nikomu tak nie kibicowałam w znalezieniu pracy. amen.
a teraz cycuszki. ujęło mnie to :))) a was?
A.
środa, 29 lutego 2012
yo yo yo! to ja. roztrzepana, zabiegana, a jednocześnie zorganizowana. chodzący paradoks.
okłamałam was ostatnio, jak się okazało, bo dodaję kolejny wpis dopiero dziś.
przepraszam.zachowałam się jak gówniara, to już się więcej nie powtórzy.
ostatnio dziwne dni. sporo szczęścia, a jednocześnie jakiś syndrom wypalenia zawodowego mnie dopada. dziś dowiedziałam się też, że ZNOWU przybędzie mi obowiązków. yeeey!
w poniedziałek okazało się, że w sobotę wygraliśmy w lotka. nasze liczby to pewniaki. jak na razie wykazała się trójeczka i do skarbonki powędrowały dwadzieścia cztery złote. "my" czyli PP (przypomnę: Pewien Pan) i ja. razem typowaliśmy złotą drużynę totka. jutro trafimy wszystkie. na pewno. mówię wam. to pewniaki. już zaczęłam robić miejsce na koncie.
fajnie usłyszeć kilka ciepłych słów czasem i być docenioną. lubię to.
fajnie usłyszeć uśmiechnięty głos w słuchawce.
znowu czytam bajki. japońskie. od czasu do czasu nawet przez telefon. nie tylko ja je polubiłam. są proste i piękne.
a teraz zmykam na trzy godziny treningu. (aaaa!) trzymajcie kciuki, abym przeżyła.
A.
I jeszcze fajny obrazek wakacyjny
piątek, 24 lutego 2012
na krótką chwilę zatrzymany czas,
żyję kochani. :) miałam mnóóóóóstwoooo pracy. przymierzałam się co weekend, żeby coś napisać, o. albo "może dziś po pracy?" i dupa. nie wychodziło. obiecuję poprawę.
co do tego wyżej. nie jestem dumna ze słuchania takich piosenek. ale jakoś przemawia do mnie z powodu jednej sytuacji. ale nie odbieram jej z rozpaczą, smutkiem i desperacją. wręcz przeciwnie.
gonitwa myśli. praca. treningi. poszukiwanie mieszkania. puk puk. dzień dobry. czy mogę się u was zadłużyć na najbliższych 30 lat? :)))
jutro napiszę więcej, aj promis!
Squirk, kochana. przepraszam, że się martwiłaś o mnie. wybacz. :*
czwartek, 08 grudnia 2011
leży. patrzy w jeden punkt na ścianie. kiedyś do niej dzwoniłeś jąkając się i całując jej uszy drżącym głosem. teraz przesuwa myszką po pulpicie, szukając miejsca dla siebie. kiedy przyjdziesz i ponownie poczestujesz ją papierosem - - odmówi - nie rozmawiam z nieznajomymi - powie. |